Strona główna Blog Strona 43

Wszystko o domowej pielęgnacji stóp

0

Codzienna pielęgnacja skóry naszych stóp jest równie ważna, co troska o skórę twarzy czy dłoni. Jednak w okresie jesienno-zimowym, kiedy nie eksponujemy naszych stóp w takim stopniu jak w cieplejsze dni, zapominamy lub świadomie rezygnujemy z zabiegów mających pozostawić nasze stopy gładkimi i przyjemnymi w dotyku. Stopy jednak warto pielęgnować przez cały rok i to nie tylko ze względu na estetykę. Zadbane stopy to zdrowe stopy, które nie utrudniają nam normalnego funkcjonowania. Jak zatem zatroszczyć się o swoje stopy i pozbyć się problemu popękanych pięt?

Pielęgnacja stóp – dlaczego sprawia nam tyle kłopotów?

Skóra na naszych stopach jest znacznie bardziej wymagająca niż w innych partiach naszego ciała. Podobnie jak w przypadku ust, warstwa skórna na podeszwie pozbawiona jest gruczołów łojowych, przez co tak trudne utrzymać jej odpowiednie nawilżenie. Nie ma kanalików łojowych, za to są gruczoły potowe, których pracę wzmagamy skarpetami ze sztucznych materiałów. Gwałtowne zmiany w poziomie nawilżenia skóry na stopach sprawiają, że jest bardziej narażona na rogowacenie, zgrubienie czy pojawianie się bolesnych pęcherzy i odcisków.

Przy okazji pielęgnacji stóp warto wspomnieć o bardzo uciążliwym problemie, jakim jest grzybica stóp i paznokci. Wysoka temperatura i wilgoć są warunkami wręcz idealnymi do rozwoju tych mikroorganizmów. Jeśli dochodzi do tego nieodpowiednia higiena czy dieta bogata w cukry proste, węglowodany i tłuszcze, prawdopodobieństwo wystąpienia grzybicy jest bardzo wysokie.

Pielęgnacja stóp krok po kroku

Zdrowe i zadbane stopy powinny być wizytówką każdej kobiety niezależnie od pory roku. Dlatego warto stosować sprawdzone rozwiązania, które przybliżą nas do uzyskania najbardziej optymalnego efektu. Jak zatem zadbać o swoje stopy w domowych warunkach?

Pielęgnacja stóp: kąpiele wodne

Problemem, który dotyka większość z nas jest zgrubiała i zrogowaciała skóra na piętach. Pierwszym krokiem do zmiękczenia skóry stóp jest ich wymoczenie w ciepłej wodzie z dodatkiem drogocennych substancji odżywczych. Może to być sól morska, sól kuchenna, soda oczyszczona czy zwyczajne szare mydło, które posiada odkażające właściwości. Do kąpieli dla naszych stóp możemy również dodać zioła – tymianek czy lawenda zmniejszą potliwość naszych stóp. Stopy powinnyśmy moczyć od 15 do 20 minut, najlepiej wieczorem, kiedy nasze stopy potrzebują odpoczynku po całym dniu w obuwiu.

Pielęgnacja stóp: usuwanie zgrubiałej skóry

Stopy po ciepłej kąpieli są odpowiednio przygotowane do dalszej części pielęgnacji. Zmiękczona i nawilżona skóra zdecydowanie lepiej znosi mechaniczne usuwanie zgrubiałego naskórka. Wiele z nas używa do tego celu pumeksu, który z uwagi na dość szerokie pory jest prawdziwym królestwem bakterii. Bezpieczniejszym rozwiązaniem będzie specjalna tarka drobnoziarnista, która pomoże nam w pozbyciu się najbardziej problematycznych zrogowaceń, szczególnie na piętach. Jeśli borykamy się również z bolesnymi odciskami, warto zastosować specjalne plastry lub zmiękczać je maścią z kwasem salicylowym. Wtedy łatwiej jest pozbyć się ich wraz z głęboko osadzonymi rdzeniami.

Pielęgnacja stóp: peeling do stóp

Kolejnym krokiem w drodze do zadbanych stóp jest wykonanie peelingu całej powierzchni naszych stóp. W ten sposób pozbędziemy się pozostałości martwego naskórka i nadamy naszym stopom gładkiego i zdrowego wyglądu. Możemy również zastosować złuszczający krem do stóp, który wykazuje się łagodniejszym działaniem niż peeling gruboziarnisty.

Pielęgnacja stóp: krem odżywczy do stóp

Po zmiękczeniu i wygładzeniu stóp przychodzi czas na ich odżywienie. Możemy zastosować specjalne kremy nawilżające, jednak musimy pamiętać, by krem na dzień nie był zbyt tłusty. Na noc możemy zastosować bardziej treściwe kremy lub maseczki do stóp z zawartością witamin A i E.

Bezpieczna przestrzeń miejska zimą

Zima to czas, który przez wzgląd na niekorzystne warunki pogodowe może powodować wystąpienie wielu niebezpiecznych sytuacji. Śliskie nawierzchnie, które nie zostały odpowiednio zabezpieczone i przygotowane na zimowe warunki mogą doprowadzić do poślizgnięć i wypadków. Wiele z nich może skończyć się poważnym uszczerbkiem na zdrowiu. Warto więc podjąć się takich działań, dzięki którym nawet podczas mrozów nawierzchnia w przestrzeni miejskiej będzie bezpieczna.

Parametry techniczne przede wszystkim

Istnieje możliwość ograniczenia wykonywanych prac zabezpieczających i konserwatorskich w przypadku wyboru nawierzchni o odpowiednich parametrach technicznych. Wysoka jakość materiałów zapewnia bezpieczeństwo poruszania się nawet podczas niekorzystnych warunków pogodowych. – Dokonując wyboru nawierzchni zewnętrznych należy wziąć pod uwagę klasę mrozoodporności materiału. Najlepiej, jeśli są oznaczone klasą 3D. Oznacza to, że przeszły wielokrotne testy zamrażania, które nie wykazały zniszczenia ich struktury. Istotną kwestią jest także odporność na ścieranie – szczególnie ważna w przypadku odśnieżania. Pamiętajmy, że wyrobów z betonu szlachetnego nie można impregnować tuż przed zimą, ponieważ będzie to powodowało zbieranie się wody na powierzchni i stałe jej oblodzenie – mówi Andrzej Chłopek, ekspert marki DASAG, lidera w produkcji nawierzchni z betonu szlachetnego.

Dodatkowe zabezpieczenia

Sam śnieg nie stanowi dużego niebezpieczeństwa, bardziej ostrożnym należy być wtedy, gdy na powierzchni płyt pojawi się lód. Aby jak najdłużej utrzymać materiał nawierzchniowy w dobrej kondycji i zapobiec ewentualnym poślizgom, najlepiej jest używać materiałów nie chemicznych takich jak np. piasek lub kruszywo naturalne bądź sztuczne, ale o odpowiednim uziarnieniu. – Sól, którą nie raz spotkać możemy na chodnikach podczas zimy nie dość, że niszczy nam obuwie, to jeszcze niekorzystnie wpływa na strukturę betonu. W roztapiającym się śniegu powstaje roztwór soli, który wnika w beton i tam ponownie zamarza, co może powodować poważne uszkodzenia materiału od środka. Najlepiej zatem do posypywania nawierzchni stosować materiały uszorstkowiające, czyli kruszywa takie jak np. drobnoziarnisty grys – radzi ekspert DASAG.

Narzędzia do odśnieżania

Nawierzchnie w przestrzeniach publicznych wyróżniają się niezwykłą trwałością i odpornością na uszkodzenia mechaniczne. Niemniej jednak odśnieżanie ich powierzchni powinno odbywać się z dbałością o to, aby ostrymi narzędziami nie dokonać mikrouszkodzeń, które w dalszej perspektywie czasu mogłyby negatywnie wpłynąć na kondycję nawierzchni. – Najbezpieczniejszym i najpopularniejszym narzędziem przeznaczonym do odśnieżania powierzchni jest szczotka lub też łopata plastikowa, aluminiowa albo stalowa. W przypadku dwóch ostatnich warto zwrócić uwagę na to, aby zakończone były gumową nakładką, która ochroni nawierzchnię przed porysowaniem. W przypadku odśnieżania dużych przestrzeni idealnie sprawdzą się łopaty na kółkach, które niezwykle szybko i efektywnie pozwolą usunąć śnieg z placów o dużej powierzchni – radzi Andrzej Chłopek, ekspert marki DASAG.

Nowe smartfony od Huawei na wiosnę w atrakcyjnych cenach

Huawei w pierwszym półroczu 2020 roku wprowadzi na rynek aż dziewięć nowych modeli smartfonów w cenie zaczynającej się od 300 zł. Producent zapowiedział intensywne działania w średnim segmencie rynku i nadal atrakcyjną ofertę w segmencie premium. Każdy, kto kupi smartfon z nowej oferty, otrzyma bogaty pakiet usług serwisowych.

Nowe smartfony od Huawei

Nowe smartfony będą działać w oparciu o Huawei Mobile Services (HMS) i autorski sklep z aplikacjami Huawei AppGallery. Huawei zamierza skupić się na intensywnej promocji urządzeń ze średniej półki, które będą oferowane w atrakcyjnych cenach.

– Średni segment rynku był zawsze ważny dla Huawei, mamy istotny udział w jego budowie w Polsce, od niego zaczęliśmy swoją obecność i rozwój. Nasze smartfony w wersji lite cieszą się dużą popularnością wśród konsumentów. Chcemy w tym roku skoncentrować się na dużej grupie polskich klientów, która już zna i docenia nasze produkty – a jest tych osób ponad dziesięć milionów. Zamierzamy zawalczyć o kolejne udziały na rynku, wprowadzając na średnią półkę smartfony z parametrami znanymi z flagowych produktów i świadomie proponując bardzo atrakcyjne ceny – mówi Jefferson Zhang, dyrektor zarządzający Huawei CBG Polska.

Wysoka jakość obsługi serwisowej

Klienci, którzy zdecydują się na zakup nowych telefonów Huawei, otrzymają dedykowaną ofertę serwisową. Aplikacja HiCare (Wsparcie), którą można znaleźć na urządzeniach mobilnych Huawei, zapewni klientom szybką możliwość znalezienia odpowiedzi na potencjalne pytania oraz niezbędne wsparcie serwisowe. Co więcej, bezpłatna usługa „door-to-door” dla wszystkich nadchodzących modeli smartfonów Huawei ma zwiększyć komfort korzystania z serwisu, niezależnie od miejsca zamieszkania. Producent oferuje bezpłatny odbiór, a później doręczenie serwisowanych urządzeń na adres wskazany przez klienta.

Bogata oferta usług mobilnych i treści premium

Istotną częścią strategii na 2020 rok jest rozwój Huawei Mobile Services (HMS), czyli autorskiego rozwiązania Huawei, które jest bazą dla ekosystemu Huawei, składającego się z takich usług jak Huawei AppGallery, Chmura Huawei, Motywy i Przeglądarka. Docelowo ekosystem Huawei będzie dostarczał więcej benefitów niż konkurencyjne rozwiązania, z naciskiem na tworzenie wartości dodanej dla klientów.

Huawei chce również zaproponować użytkownikom nowych smartfonów listę preinstalowanych skrótów do ponad 70 aplikacji, które będą kierować użytkownika bezpośrednio do sklepu z aplikacjami Huawei AppGallery. Właściciel nowego telefonu sam dokona wyboru, które aplikacje zainstaluje na swoim urządzeniu.

– Nabywcom flagowych smartfonów Huawei chcemy zaproponować darmowy dostęp do usług premium w takich obszarach jak nawigacja, muzyka, audiobooki, radio, video, telewizja i gry – powiedział Witold Walczak, dyrektor ds. rozwoju ekosystemu, Huawei CBG Polska.

Dynamiczny rozwój Huawei AppGallery

Huawei zaprezentował dane pokazujące dynamiczny wzrost jego sklepu z aplikacjami. Liczba aktywnych użytkowników AppGallery wyniosła na koniec 2019 roku 1,05 mln wobec 525 tysięcy w połowie 2019 roku. W tym samym czasie liczba aktywnych użytkowników usług mobilnych Huawei w Polsce wzrosła do 2,19 mln na koniec grudnia z 1,8 mln na koniec czerwca.

Imponujący jest również wzrost liczby zarejestrowanych użytkowników ID Huawei w Polsce – na koniec grudnia było ich 4,16 mln wobec 3,34 mln na koniec czerwca.

– Sukces oraz dynamiczny rozwój AppGallery świetnie obrazuje zestawienie ze sobą czwartego i trzeciego kwartału 2019 roku. Liczba pobrań z Huawei AppGallery zwiększyła się o 78%, natomiast liczba użytkowników naszego sklepu z aplikacjami zwiększyła się o 63%. Te liczby pokazują, że klienci darzą nas zaufaniem i chętnie korzystają z naszych usług – powiedziała Justyna Jaworska, Head of Mobile Service Business w Huawei.

Huawei zapowiedział kontynuację intensywnych działań marketingowych promujących Huawei AppGallery – taka strategia, jak pokazują liczby, przyniosła wymierny efekt w czwartym kwartale 2019 roku.

Gig economy – nowa era na rynku pracy?

0

Jeszcze kilka lat temu gig economy można było postrzegać jako branżową ciekawostkę, dziś jest to już mocno rozwijający się trend, który może zrewolucjonizować cały rynek pracy. Zmiany społeczne i demograficzne, a także rozwój technologii i nowe podejście do zatrudnienia pokolenia Z – to wszystko wpływa na to, że gig economy to coraz popularniejsza forma zatrudnienia. Pracodawcy muszą więc przygotować się na to, że szczególnie młodzi pracownicy mają zupełnie inne preferencje i nie marzą już wyłącznie
o pracy etatowej.

Nowa era na rynku pracy

Pod koniec ubiegłego roku ogromne emocje wzbudzała premiera serialu “Wiedźmin” – wyprodukowanej przez Netflix ekranizacji prozy Andrzeja Sapkowskiego. Jej głównym bohaterem jest wiedźmin Geralt, wynajmowany do ochrony okolicznych mieszkańców przed strzygami, wilkołakami i innymi stworami. Na pierwszy rzut oka trudno jego historię powiązać z rynkiem pracy, ale jeśli pozbawimy ją typowych dla opowieści fantasy dekoracji, otrzymamy postać preferującą mobilny styl życia, przemieszczającą się z miasta do miasta w poszukiwaniu kolejnych zleceń. Zupełnie przypadkiem bohater bijącego rekordy popularności serialu wpisał się w coraz bardziej popularny trend na rynku pracy, czyli gig economy.

Termin ten oznacza sytuację, w której pracownik nie świadczy usług w modelu etatowym, ale funkcjonuje na rynku pracy przyjmując zlecenia i realizując konkretne projekty. To relatywnie nowe zjawisko, rozwijające się w od początku XXI wieku, wraz z nowymi technologiami. Coraz łatwiejszy dostęp do internetu umożliwił wykonywanie pracy zdalnie, dał nowe narzędzia do kontaktu pracodawcy z pracownikiem i stworzył przestrzeń wymiany usług czy treści. Tak zrodziło się również pojęcie crowdsourcingu, czyli pozyskiwanie pomysłów, usług i innych zasobów od szerokiego grona użytkowników internetu, zwykle za pośrednictwem platform, takich jak np. Uber czy Airbnb.

Raport Instytutu Gallupa z sierpnia 2018 wykazał, że tzw. giggersi już teraz stanowią w USA 34 proc. wszystkich pracowników, a 64 proc. z nich uważa to za optymalny dla siebie model pracy[1]. Trend ciągle rośnie i w 2020 roku niezależni pracownicy mogą stanowić już połowę rynku[2]. Również w Polsce praca projektowa lub na kontrakcie zyskuje na popularności, zwłaszcza w warunkach rynku pracownika i zmniejszonej podaży zasobów.

– Zjawisko gig economy często kojarzone jest z osobami zmuszonymi do takiego modelu przez brak stałego zatrudnienia. To jednak tylko część prawdy. Jako giggersi funkcjonują również wzięci specjaliści IT, branża finansowa czy szukający ciekawych wyzwań przedstawiciele zawodów kreatywnych m.in. graficy i twórcy – mówi Natalia Bogdan, prezes Agencji Pracy Jobhouse. – Z badań Cardiff University wynika, że wolni strzelcy wykazują wyższy poziom satysfakcji zawodowej i nie planują powrotu do pracy etatowej[3], z kolei analiza Rowe Price Group wykazała, że giggersi bardziej świadomie zarządzają swoimi finansami[4] – dodaje.

Rozwojowi gig economy sprzyja również wejście na rynek młodego pokolenia. Przedstawiciele “generacji Z” mniej przywiązują się do miejsc pracy, preferują elastyczne formy zatrudnienia i częściej prowadzą mobilny tryb życia, a dzięki komunikacji internetowej wiele zadań mogą wykonywać z dowolnego miejsca na świecie. Podejmowanie zleceń pozwala godzić studia z pracą, stwarza też możliwości dla osób mających problem z powrotem na rynek pracy jak np. matkom wychowującym dzieci czy niepełnosprawnym, dla których dojazdy do pracy są uciążliwie.

– Z perspektywy pracownika taki sposób działania ma wymierne korzyści, ale też wady. Do tych pierwszych zaliczyć trzeba większą elastyczność, swobodę działania i możliwość wyboru zleceń z rynkowej oferty. Istotna jest również dywersyfikacja źródeł zarobków oraz brak uzależnienia od jednego pracodawcy i losów konkretnej firmy, z którą związani są pracownicy etatowi. Po stronie wad trzeba zwrócić uwagę na możliwy brak stałych zleceń, a co za tym idzie brak płynności finansowej. Giggerzy tracą też przywileje związane z pracą na etacie, jak m.in urlopy i płatne zwolnienia lekarskie. Muszą też samodzielnie opłacać składki ubezpieczeniowe i gromadzić oszczędności – wylicza Natalia Bogdan.

Plusy współpracy z takimi pracownikami widzą też firmy. Mogą korzystać z usług talentów z całego świata, nie ponosząc kosztów przygotowania stanowisk pracy czy opłaty składek ubezpieczeniowych. W kolejnych latach trend gig economy może jeszcze mocniej zaznaczyć obecność na rynku pracy, wpływając na organizację powierzchni biurowej (przestrzenie coworingowe), a nawet determinować struktury zespołów. Możemy się również spodziewać powstania kolejnych platform crowdsourcingowych, łączących pracodawców ze zleceniobioracami.

Znamy cenę pierwszego minivana Lexusa

Niespełna rok temu Lexus pokazał światu swojego pierwszego minivana. Teraz Lexus LM trafia do sprzedaży na chińskim rynku, a jego cena imponuje. To jeden z najdroższych modeli Lexusa na świecie!

Najdroższy Lexus na chińskim rynku

Przedsprzedażowy cennik Lexusa LM otwiera cena 1 166 000 juanów, a więc około 650 000 złotych. Na tyle wyceniono wersję 7-osobową z napędem hybrydowym. A za najbardziej komfortową odmianę Royal Edition z 4 miejscami trzeba zapłacić co najmniej 1 466 000 juanów, a więc w przybliżeniu 820 tys. złotych. Tak skonfigurowany LM jest najdroższym samochodem Lexusa na chińskim rynku, a prawdopodobnie też najdroższym aktualnym modelem marki na świecie (pomijając nowy jacht LY 650).

W Chinach LM 300h w wersji Royal Edition pod względem ceny wyprzedza flagową limuzynę LS i coupé LC, a nawet ogromnego, luksusowego SUV-a LX, którego cennik zamyka kwota w przeliczeniu niespełna 800 tys. złotych. Lexus LM oficjalnie trafi do sprzedaży w Państwie Środka 24 lutego 2020 roku. Na początku minivan będzie dostępny w hybrydowej wersji 300h z benzynowym silnikiem 2.5, ale w następnych miesiącach do oferty ma dołączyć odmiana z 3,5-litrową V-szóstką.

Metry sześcienne luksusu

Wysoka cena nowego Lexusa LM ma swoje uzasadnienie, przede wszystkim w środku auta. I to całkiem sporego auta, bo ten oparty na Toyocie Alphard samochód liczy ponad 5 m długości i ma prawie 2 m szerokości. Wnętrze najbardziej luksusowej, 4-miejscowej odmiany jest godne kabin najlepszych prywatnych odrzutowców. W tylnej części luksusowego minivana do dyspozycji VIP-ów są dwa ogromne kapitańskie fotele, 26-calowy telewizor, Wi-Fi, odtwarzacz Blu-ray, 19-głośniowy zestaw audio firmy Mark Levinson czy lodówka o pojemności 14 l. Do tego należy dodać luksusowe materiały oraz połączenie białej skóry i ciemnego wykończenia.

Lexus LM będzie sprzedawany przede wszystkim w Chinach, gdzie luksusowe minivany cieszą się dużą popularnością. Sam Lexus ma się zresztą bardzo dobrze na chińskim rynku – w ubiegłym roku marka zanotowała tam aż 25-procentowy wzrost sprzedaży.

Ile kosztuje miłość, czyli Walentynki z ekskluzywną swatką

Aby znaleźć miłość, single coraz częściej korzystają nie z aplikacji randkowych, a z… usług ekskluzywnej swatki. To popularny trend na Zachodzie, który już dotarł do Polski. Okazuje się, że ta – wydawałoby się przestarzała – metoda szukania partnera życiowego jest jednak najskuteczniejsza, a single, którzy zainwestowali w miłość, czerpią teraz z niej pełnymi garściami.

Walentynki z ekskluzywną swatką

Ekskluzywne swatki mają „ręce pełne roboty” nie tylko przed Walentynkami, ale przez cały rok. Dzięki temu coraz więcej singli spędza Święto Zakochanych na randce z tą właściwą osobą. Każdy, kto kiedykolwiek był samotny, wie, że nie jest łatwo samemu znaleźć odpowiedniego życiowego partnera. Jesteśmy coraz bardziej zapracowani, żyjemy w biegu i nie mamy czasu na życie prywatne. Często sukcesy w pracy i wspaniała kariera nie przekładają się na szczęście osobiste. Aby odnaleźć miłość, zakładamy konta na portalach i aplikacjach randkowych, i umawiamy się z osobami na podstawie zdjęcia i krótkiej wymiany zdań. W rzeczywistości często przystojny dyrektor okazuje się zaniedbanym ex-dyrektorem, a seksowna, wolna trzydziestolatka samotną matką z dzieckiem. Wiele randek kończy się rozczarowaniem, a single tracą nadzieję na znalezienie wymarzonego partnera.

– Odpowiedzią na potrzeby współczesnych singli są usługi ekskluzywnej swatki z biura matrymonialnego Berkeley International. Profesjonalni matchmakerzy najpierw osobiście poznają swoich klientów podczas indywidualnej rozmowy – ich życiowe cele, potrzeby, marzenia i oczekiwania wobec partnera, a dopiero na podstawie szczegółowej analizy dobierają najbardziej pasujące do siebie osoby. Berkeley International ma duże doświadczenie i ogromne sukcesy w budowaniu relacji międzyludzkich. Tylko w ostatnim roku liczba naszych klientów na całym świecie wzrosła o 35% – mówi Agata Igras, dyrektor zarządzająca Berkeley International Poland.

Ekskluzywne swatki wiedzą, że w wyborze życiowego partnera liczy się nie tylko wygląd, ale dopasowanie charakterologiczne, poziom kultury osobistej, wartości, a także priorytety. Ich usługi nie są tanie, zaczynają się od 10.000 Euro, ale klienci mają pewność, że to właściwa inwestycja. Co więcej, dzięki biurom Berkeley International zlokalizowanym na całym świecie single mają szansę randkować dosłownie bez granic. Może okazać się, że wymarzony partner lub partnerka mieszka w Londynie lub Nowym Jorku, a bez Berkeley International nigdy nie mieliby okazji się poznać. Dodatkowo agencja matrymonialna oferuje absolutną dyskrecję, gdyż dane i zdjęcia kandydatów nie są umieszczane w internecie. Minimalizuje to do zera ryzyko plotek i niezręcznych sytuacji.

– Ile kosztuje miłość? Osoby, które dzięki naszym swatkom znalazły tę właściwą osobę, twierdzą, że miłość jest bezcenna – dodaje Agata Igras.

Ekstremalna Toyota Supra GRMN jeszcze w tym roku?

Toyota sypie sportowymi autami jak z rękawa. W zeszłym roku pokazała nową GR Suprę, w tym dodaje do oferty odmianę 2-litrową oraz nowego hot hatcha GR Yaris. Japońskie media donoszą, że wkrótce do tej listy trzeba będzie też dopisać kolejną wersję flagowego coupé – Suprę GRMN. Możemy spodziewać się większej mocy, mniejszej masy, jeszcze bardziej muskularnego nadwozia i wielkiego skrzydła. A wszystko to zobaczymy być może już w tym roku.

Więcej mocy!

O bardziej ekstremalnej odmianie Toyoty GR Supry informuje japoński portal Best Car Web. Zdaniem dziennikarzy z Kraju Kwitnącej Wiśni Supra GRMN będzie dysponowała mocą około 400 KM. Obecnie auto w najmocniejszej wersji z turbodoładowanym silnikiem 3.0 oficjalnie wytwarza 340 KM i 500 Nm, ale znane są przypadki fabrycznych egzemplarzy, które na hamowni osiągały nawet wyższe wyniki. Podkręcenie 6-cylindrowego motoru do 400 KM nie powinno być większym wyzwaniem dla inżynierów Toyoty. Tym bardziej, że tunerom udaje się już wyciskać z tego silnika nawet 1 000 KM. Wraz z podniesieniem mocy ekipa Gazoo Racing – sportowego działu Toyoty – z pewnością weźmie też na warsztat zawieszenie auta.

I więcej muskułów

Nowa Supra w wersji GRMN z pewnością zmieni się również z wyglądu. Nadwozie japońskiego coupé już teraz zwraca uwagę bardzo muskularną stylistyką, a w mocniejszej odmianie będzie wyglądać zapewne jeszcze bardziej agresywnie. Wzorem poprzedniej Supry na tyle auta z dużą dozą prawdopodobieństwa zagości też potężne skrzydło. Jak obecna Toyota GR Supra prezentuje się po takim tuningu mogliśmy zobaczyć w listopadzie na amerykańskich targach SEMA. Zaprezentowano tam wiele zmodyfikowanych egzemplarzy nowej Supry. Wśród nich wyróżniała się chociażby GR Supra 3000GT, stworzona dla upamiętnienia specjalnej wersji poprzedniej generacji modelu.

Inżynierowie odpowiedzialni za GR Suprę GRMN zwrócą zapewne uwagę również na dodatkową redukcję masy, więc powinniśmy spodziewać się szerokiego zastosowania włókna węglowego lub innych kompozytów. Całość uzupełnią prawdopodobnie też szersze felgi o nowym wzorze ramion. Data debiutu Toyoty Supry GRMN nie jest znana, ale zdaniem japońskich mediów auto może zadebiutować już pod koniec tego roku.

Rodzina GR się powiększa

Toyota Supra GRMN nie będzie pierwszym modelem z tym oznaczeniem. Słowa Gazoo Racing tuned by the Meister of the Nürburgring ukryto w nazwie innego modelu, który trafił do Europy w 2017 roku – limitowanego hot hatcha Yaris GRMN. Inżynierowie sportowego ramienia Toyoty wzięli wtedy na warsztat zwykłego Yarisa, wyposażyli go w sportowe zawieszenie, lepsze hamulce, 212-konny silnik z kompresorem i centralny wydech.

Rodzina modeli sygnowanych logo Gazoo Racing cały czas się powiększa. Od ubiegłego roku sportowy dział Toyoty tworzy własne modele, z literami GR poprzedzającymi ich nazwy. Pierwszym była nowa GR Supra, a jeszcze w tym roku na rynek trafi GR Yaris – zupełnie nowy, ekstremalny hot hatch z silnikiem o mocy ponad 260 KM i napędem 4×4. Nieoficjalnie wiadomo, że skrót GR w nazwie otrzyma też nowa generacja modelu GT86. Pod oznaczeniem GR Sport Toyota tworzy również usportowione wersje zwykłych modeli – w polskich salonach znajdziemy Corollę i Yarisa w takich odmianach.

Ślepota zmierzchowa – największe zagrożenie dla kierowców?

Z początkiem 2020 roku w życie weszły nowe przepisy drogowe, a propozycje kolejnych są już „w drodze”. I choć czekają na nas nowe zasady poruszania się po ulicach, jednak pozostaną również „stare problemy”, które nie dotyczą kwestii regulacji prawnych, a… naszego zdrowia. Istnieje bowiem schorzenie, przez które po zmroku widzimy znacznie gorzej i mniej wyraźnie. Mowa o ślepocie zmierzchowej, inaczej zwanej „kurzą ślepotą”. Czym jest i skąd się bierze ten problem? Jak zaobserwować jej pierwsze objawy, zanim przysporzy nam kłopotów podczas jazdy? Tłumaczy Grzegorz Romanik, optyk i optometrysta oraz ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Ślepota zmierzchowa

Ślepota zmierzchowa (zwana również „kurzą ślepotą”) to schorzenie, w wyniku którego po zmroku widzimy zdecydowanie mniej wyraźnie i „skraca się” zasięg naszego widzenia. Nie trudno się domyślić, że taka sytuacja może być szczególnie niebezpieczna np. na autostradzie podczas kierowania pojazdem. Zagrożeni są wtedy wszyscy uczestnicy ruchu. Dolegliwość ta szczególnie uciążliwa i najbardziej niebezpieczna wydaje się być w okresie zimowym, kiedy dzień jest zdecydowanie krótszy.

Ślepoty zmierzchowej, inaczej nazywanej „kurzą ślepotą”, nie powinniśmy bagatelizować, szczególnie, jeśli kierujemy samochodem. Nie dość, że stanowimy wtedy zagrożenie dla innych uczestników ruchu, to również ryzykujemy utratą zdrowia. „Kurza ślepota” pozostawiona bez leczenia może bowiem doprowadzić do pogorszenia widzenia, a nawet do całkowitej utraty wzroku. Doraźnym rozwiązaniem mogą być np. okulary do jazdy w nocy, natomiast jeśli obserwujemy u siebie objawy (np. słabsze widzenie po zmroku czy „zamglenie” oczu w porze wieczornej), powinniśmy czym prędzej skierować się do specjalisty.

Schorzeniem tym możemy być obarczeni z powodów genetycznych – pierwsze objawy pojawiają się w wieku około 20 lat, a jest to przede wszystkim zamglenie obrazu przy niedostatecznej ilości światła, często przy jednoczesnym podrażnieniu oka przez jego suchość. Drugi powód to zubożała dieta, zwłaszcza witaminy A i E. O ile po pojawieniu się schorzenia nie jesteśmy w stanie go cofnąć, tak odpowiednia dieta w ramach profilaktyki pomoże nam wzmocnić oczy i zmniejszyć konsekwencje „kurzej ślepoty”. Po pierwsze niezwykle istotna jest odpowiednia podaż produktów mlecznych (twarogów, serów czy mleka). W codziennych posiłkach nie wolno zapominać również o rybach i jajach, które są bogatym źródłem witaminy A. Dużą część naszego pożywienia powinny również stanowić warzywa – zwłaszcza marchew, brokuły, pomidory czy czerwona papryka – komentuje Grzegorz Romanik, optyk i optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Poza czynnikami genetycznymi ślepota zmierzchowa może być również dolegliwością nabytą. W tym przypadku istnieje szereg potencjalnych przyczyn jej występowania. Wśród nich należy wymienić: odkładanie się barwnika w siatkówce oka, uszkodzenie nerwu wzrokowego w wyniku urazu mechanicznego czy niewłaściwa dieta, która może powodować rogowacenie rogówki czy spojówki.

Niektóre objawy „ślepoty zmierzchowej” możemy zaobserwować samodzielnie. Wśród symptomów należy wymienić  pogorszenie jakości widzenia po zmroku czy w pomieszczeniach o słabszym świetle. Pacjent może również odczuwać zamglenie oczu, przy jednoczesnej suchości, zaczerwienieniu czy podrażnieniu oczu. Jak widzimy niektóre objawy mogą być „mylące”, ponieważ nie są typowe tylko dla „kurzej ślepoty”. Często to schorzenie jest mylone z zaćmą lub krótkowzrocznością, a metody leczenia związane z tymi przypadłościami są zupełnie inne. Nawet niewielka, nieskorygowana wada wzroku może znacząco pogorszyć jakość naszego widzenia przy niedostatecznym oświetleniu. Dlatego tak istotna jest wizyta u specjalisty. Okulista przeprowadzi pogłębiony wywiad z pacjentem, a na jego bazie (i ew. dodatkowych badań) oceni, czy faktycznie borykamy się ze ślepotą zmierzchową i w razie konieczności wdroży odpowiednie postępowanie medyczne, które pomoże wyleczyć lub zminimalizować dolegliwości – komentuje Grzegorz Romanik, optyk i optometrysta, ekspert Krajowej Rzemieślniczej Izby Optycznej.

Oświetlenie w łazience – czym się kierować?

0

Wybór odpowiedniego oświetlenia łazienkowego nie jest zadaniem łatwym i wymaga specjalistycznej wiedzy. Warto tę kwestię skonsultować ze specjalistą, który podpowie jakimi zasadami kierować się dobierając lampy do pomieszczenia, w którym panuje wilgoć, często brak naturalnego źródła światła, a kluczową rolę odgrywają względy bezpieczeństwa związane z bezpośrednim sąsiedztwem wody. Planując oświetlenie łazienkowe warto uwzględnić różne typy lamp: oprawy sufitowe, punktowe oraz oświetlenie dekoracyjne. Tego typu różnorodność pozwoli na dopasowanie natężenia światła do potrzeb użytkownika, a oprawy dekoracyjne dodadzą łazience elegancji i stylu.

Oświetlenie sufitowe

Montując oświetlenie w łazience wiele osób decyduje się jedynie na górne źródło światła umieszczone w centralnej części pomieszczenia. To rozwiązanie jest szczególnie popularne w niewielkich wnętrzach, w których pojedyncza oprawa wystarczy do oświetlenia całej przestrzeni, a jednocześnie równomiernie rozproszy światło. „Jako górne źródło światła świetnie sprawdzą się oprawy typu plafon, na przykład wykonany z eleganckiej stali chromowanej i szkła model MALAKKA LED marki Nowodvorski Lighting czy plafon BASSA LED. Jeśli jednak chcemy zamontować więcej lamp, np. ułożonych w jednej linii, wybierzmy mniejsze oprawy, takie jak CAYO czy SIS marki Nowodvorski Lighting. Przy wyborze lamp łazienkowych warto sprawdzić ich stopień szczelności – współczynnik IP. Im wyższy współczynnik IP, tym większa odporność na wodę i wilgoć. Do łazienki należy szukać lamp, których stopień ochrony wynosi minimum IP 44”, wyjaśnia Małgorzata Nowodworska, ekspert marki Nowodvorski Lighting. „To czy wybierzemy stal chromowaną, aluminium czy tworzywo sztuczne zależy od naszego gustu i planowanej aranżacji wnętrza” dodaje specjalistka.

Oświetlenie wybranych stref

Zamontowanie w łazience wyłącznie opraw sufitowych nie wystarczy, by czuć się tam komfortowo, dlatego bardzo istotne jest zaplanowanie oświetlenia punktowego stref roboczych nad lustrem, przy umywalce czy nad wanną. W łazience oświetlenie punktowe stosuje się przede wszystkim w miejscach, które wymagają precyzyjnego doświetlenia. Oprawy te powinny posiadać źródła światła o naturalnej barwie zbliżonej do światła dziennego i zamontowane nad lustrem lub po obu jego bokach. Dzięki temu światło zostanie równomiernie rozproszone ułatwiając golenie czy wykonanie makijażu. „Nad lustrem świetnie sprawdzi się lampa o podłużnym kształcie np. model VAN GOGH marki Nowodvorski Lighting dostępna w trzech wersjach kolorystycznych (w tym bardzo modnym czarnym macie) lub KAGERA LED występująca w dwóch praktycznych rozmiarach. W przypadku gdy chcemy oświetlić lustro po obu bokach, wybierzmy kinkiety np. model SPARTA Nowodvorski Lighting z pojedynczym lub podwójnym źródłem światła bądź kinkiety BALI – klasykę w nowoczesnym wydaniu. Jeśli natomiast chcemy doświetlić strefę przy umywalce nad którą mamy zamontowane szafki, idealnie sprawdzi się model MIRROR LED wyposażony w praktyczne mocowanie” podpowiada specjalistka marki Nowodvorski Lighting. W przypadku strefy kąpielowej możemy sobie pozwolić na większą swobodę. W tej części łazienki sprawdzi się delikatne światło, które umożliwi relaks. „Częstym błędem, popełnianym przy wyborze oświetlenia do łazienki, jest pomijanie strefy wanny lub prysznica. Tymczasem odpowiednio dobrane lampy mogą optycznie powiększyć pomieszczenie oraz zbudować przyjemny, kameralny nastrój”, wyjaśnia Małgorzata Nowodworska, ekspert marki Nowodvorski Lighting.

Parametry techniczne

Przy wyborze lampy do łazienki warto zwrócić uwagę zarówno na materiał, z którego jest wykonana, jak i bezpieczeństwo stosowania jej w warunkach podwyższonej wilgotności i możliwości kontaktu z wodą. Na każdej oprawie powinien znajdować się symbol IP (ang. International Protection Rating), któremu towarzyszą dwie cyfry. Pierwsza z nich określa stopień ochrony oprawy przed ciałami stałymi: pyłem, kurzem i dotykiem a druga oznacza stopień zabezpieczenia przed wnikaniem wody. Im wyższa jest wartość wskaźnika IP, tym produkt posiada wyższą odporność m.in. na działanie wody. „To jak wysoki poziom ochrony przed wilgocią powinna mieć dana lampa jest uzależnione od tego w jakiej części łazienki zostanie zamontowana. W strefie pierwszej, obejmującej przestrzeń do 2,25 m nad wanną lub kabiną prysznicową (licząc od podłogi) ryzyko wilgoci i kontaktu z woda jest największe, dlatego oświetlenie musi posiadać stopień ochrony IP 65, klasę ochrony III i działać na napięcie 12V. W strefie 2, czyli w bliskim sąsiedztwie wanny, kabiny prysznicowej oraz umywalki, to jest na obszarze do 60 cm w każdą stronę, powinniśmy stosować oprawy, których poziom ochrony wynosi co najmniej IP 44 i posiada klasę ochrony I. Oświetlenie umieszczone w pozostałej części łazienki znajduje się poza strefami. Nie ma ono bezpośredniego kontaktu z kroplami wody, ale jest narażone na działanie wilgoci (pary wodnej). Minimalny stopień ochrony dla lamp montowanych w tej strefie wynosi IP 21”, wyjaśnia specjalistka marki Nowodvorski Lighting.

Rozszerzone pory – pożegnaj je raz na zawsze!

Można o siebie dbać, poświęcać dużo czasu na odpowiednią pielęgnację i godzinami analizować składy kosmetyków oraz potrzeby skóry. Czasami pomimo wielkich starań skóra nie wygląda tak, jakbyśmy sobie tego życzyły. Jednym z częstych problemów, z którymi kobiety zgłaszają się do gabinetów medycyny estetycznej są rozszerzone pory. Tak – mowa o nieestetycznych „dziurkach”, które mogą zrujnować nawet najlepszy makijaż.

Czym tak właściwie są rozszerzone pory?

Spieszymy Wam z odpowiedzią! To nic innego, jak rozszerzone ujścia gruczołów łojowych. Problem często spotykany jest u posiadaczek skór tłustych lub mieszanych, praktycznie nie występuje u posiadaczek skór suchych. Rozszerzone pory mogą towarzyszyć zmianom trądzikowym lub być jego pozostałością. Dzieje się tak dlatego, że przez nadmierną produkcję sebum pory ulegają „rozciąganiu”. Jak już zostało wspomniane – rozszerzone pory przypominają „dziurki”. Charakterystyczne wgłębienia w skórze tworzą nierówną teksturę i są widoczne gołym okiem, w szczególności w połączeniu z makijażem.

W przypadku cery tłustej bardzo często mamy do czynienia z zaburzeniami procesu złuszczania naskórka. Wszystko przez to, że zanieczyszczenia (takie jak np. kurz czy resztki makijażu) z powodu zalegającego łoju, przyklejają się do niego, a przez to zatykają pory. W porach gromadzi się coraz więcej niepożądanej treści, powstają zaskórniki, a pory trwale ulegają rozszerzeniu.

Jak zapobiegać powstawaniu rozszerzonych porów?

Rozszerzone pory bardzo często mają podłoże genetyczne, a co za tym idzie – jedni będą mieć do nich skłonności, inni nie. W przypadku posiadaczek rozszerzonych porów bardzo ważna jest odpowiednia pielęgnacja. Częstym błędem jest stosowanie kosmetyków bazujących na wszelkiego rodzaju olejkach, które mogą dodatkowo utrudniać złuszczanie naskórka. Tyczy się to głównie kremów i serów, czyli produktów, które zostają na skórze. Czy można zatem stosować np. olejki do demakijażu? Tak, ale bardzo ważne jest późniejsze dokładne oczyszczenie cery, w innym razie produkt może zapchać pory – a tego przecież chcemy uniknąć. Z rozszerzonymi porami możemy również walczyć w gabinetach medycyny estetycznej.

Oto najskuteczniejszy sposób na rozszerzone pory!

W walce z rozszerzonymi porami idealnie sprawdza się technologia SECRET RF® 2.0. SECRET RF® 2.0 jest światowym liderem wśród systemów medycznych wykorzystujących technologię frakcyjnej radiofrekwencji mikroigłowej. Jest to jedyna na świecie platforma medyczna RF, która umożliwia wykorzystanie urządzenia zarówno w standardowych zabiegach frakcyjnego mikroigłowania RF (odmładzanie, napięcie skóry, redukcja blizn, rozstępów, leczenie nadpotliwości), jak również na zastosowanie technik termokoagulacyjnych, dzięki innowacyjnej głowicy Smartcure wykorzystującej elektrody igłowe (zamykanie naczynek, leczenie trądziku, podcinanie blizn). – Zabieg polega na wprowadzeniu bardzo cienkich igieł na regulowaną głębokość między 0.5 mm a 3.5 mm, emitując przy tym falę radiową nagrzewającą tkankę wokół powierzchni igieł bez przegrzania skóry i bez ryzyka poparzeń. W wyniku wytworzenia energii w tkance dochodzi do powstania punktów koagulacji oraz kontrolowanych przegrzań, które zapoczątkowują proces regeneracji i tworzenia nowych struktur kolagenowych – tłumaczy dr Marcin Wiśniowski z gabinetu Dr Marcin Wiśniowski Chirurgia i Medycyna Estetyczna w Szczecinie. Rezultaty widoczne są już po 1 zabiegu, jednak zalecane jest wykonanie 3-5 procedur co 3-4 tygodnie. Skóra staje się wygładzona, a pory mniej widoczne. I problem z głowy!