Strona główna Blog Strona 49

Zimowy rozruch silnika bez podrażnień

0

Zwiększone spalanie i szybsze zużycie poszczególnych elementów silnika to często wynik zaniedbań, z pozoru błahych i bez znaczenia. Zima jest szczególnie wymagającym okresem dla silników samochodowych, które w niesprzyjających warunkach muszą radzić sobie z dodatkowymi obciążeniami. Podobnie jak zimą troszczymy się o skórę narażoną na przesuszenia i podrażnienia stosując krem i zakładając ciepłe rękawiczki, tak samo powinniśmy zadbać o silnik i przestrzegać kilku zasad podczas rozruchu samochodu w niskich temperaturach.

Nie gazuj przed startem

W obecnych samochodach system uruchamiania silnika został w pełni zautomatyzowany. To komputer sterujący silnikiem dba o odpowiednią dawkę paliwa podczas pracy rozrusznika, żeby doszło do zapłonu. Wciskanie pedału gazu podczas uruchamiania samochodu zaburza ten proces, jest zupełnie niepotrzebne i może się skończyć awarią. Wielokrotne próby uruchomienia silnika poprzez wciskanie pedału gazu mogą spowodować uszkodzenie katalizatora na skutek niedoskonałego spalania mieszanki.

Ruszaj (nie) od razu

Zima to jedyny okres w roku, w którym układ smarowania powinien mieć nieco więcej czasu na rozprowadzenie oleju po całym silniku. Nawet w siarczyste mrozy należy rozpocząć jazdę już po 30-40 sekundach od momentu rozruchu. To wystarczający czas na to, by olej dotarł do wszystkich zakamarków. Więc jeśli czujesz, że samochód jest mocno zmrożony daj mu chwilę. Nie ma jednak potrzeby czyścić wszystkich szyb ze szronu przy włączonym silniku w oczekiwaniu, że to pomoże mu się rozgrzać. Silnik najszybciej i najefektywniej rozgrzewa się pod obciążeniem, czyli w czasie jazdy. Poza tym rozgrzewając silnik auta na postoju, popełniamy kilka błędów. Po pierwsze, zużywamy niepotrzebnie paliwo. Po drugie łamiemy prawo – za postój z włączonym silnikiem możemy dostać mandat. Niszczymy też silnik, który pracując bez obciążenia, rozgrzewa się powoli. Szybciej zużywa się też katalizator spalin i kosztowny filtr cząstek stałych w silnikach wysokoprężnych.

Nie gazuj po starcie

Bardzo częstym błędem, który popełniają kierowcy w zimie, jest wprowadzanie zimnego silnika po jego uruchomieniu od razu na wysokie obroty. Skraca to jego żywotność ponieważ olej silnikowy nie zawsze jest w stanie dotrzeć do wszystkich części wymagających nasmarowania. Zimny olej pracuje też pod wysokim ciśnieniem i przy dużych obrotach, co może doprowadzić do uszkodzenia wewnętrznych elementów silnika.

Lej olej szybkopłynący

Zimą zadbaj o to, by w jednostce napędowej mieć olej szybkopłynący. Wybierając środek smarny warto postawić na taki o niskiej lepkości, który podczas ujemnych temperatur zmniejsza opory wewnętrzne w silniku, szybko dotrze do najmniejszych jego elementów i będzie je należycie chronił – podobnie jak tłusty krem nawilżający chroni skórę rąk przed podrażnieniem.

„Po uruchomieniu silnika układ smarowania musi błyskawicznie dostarczyć olej do zimnych elementów ruchomych. Jednak im olej jest mniej płynny w niskiej temperaturze (im wyższą ma lepkość), tym jest to trudniejsze. Dlatego kluczowym parametrem oleju w warunkach zimowych jest jego zdolność do płynięcia w niskich temperaturach, czyli pompowalność. To ona decyduje o tym, jak szybko silnik zacznie pracować w optymalnej temperaturze, dzięki której osiągnie odpowiednie parametry pracy. Aby zapobiec zużyciu, które jest efektem zimnego rozruchu, warto używać syntetycznych olejów silnikowych, które zachowują płynność nawet w najniższych temperaturach. Chętnie wybieranym olejem jest np. Shell Helix Ultra ECT C2/C3 0W-30, który szybko dociera do kluczowych elementów jednostki napędowej i chroni jej części” – radzi Robert Gałkowski, ekspert techniczny Shell Polska.

Utrzymujące się w ostatnich latach dodatnie temperatury pod koniec roku potrafią osłabić naszą czujność i może się zdarzyć, że wyjdziemy bez czapki lub ciepłych rękawiczek w mroźny poranek. Tym bardziej warto pamiętać o tych kilku zasadach rozruchu silnika, które powinno się stosować nawet przy temperaturach w okolicach zera stopni.

Jak pomóc młodym ludziom wejść w dorosłe życie?

0

Kiedy wielu nastolatków ma wsparcie w postaci troskliwych i zdolnych do poświęceń rodziców, dzieci z domu dziecka w swoich wyborach często są pozostawione same sobie. Czują się gorsze od rówieśników, dlatego wejście w dorosłość kojarzą z czymś bolesnym i nadzwyczaj trudnym, tym bardziej, że muszą wtedy opuścić ośrodek pieczy zastępczej. Potrzebują wsparcia: zarówno w obszarze umiejętności społecznych, jak i emocji. Z powodu braku wiary w siebie, oparcia w rodzinie i bliskich oraz lęku przed kolejnym niepowodzeniem często wycofują się z sytuacji wymagających wytrwałości i rezygnują z szans, mogących odmienić ich los.

Właściwe instytucje

Są w Polsce instytucje (m.in. fundacje, stowarzyszenia), których celem jest pomoc młodym ludziom. Uczą, jak zyskać samodzielność ekonomiczną, społeczną i emocjonalną – jak przerwać zaklęty krąg bezradności, przełamywać bariery oraz samodzielnie walczyć o swoje miejsce w świecie i w społeczeństwie. Właśnie tym zajmuje się Fundacja One Day, która jest partnerem kampanii społecznej Mary Kay „Dłonie pełne dobra”. Środki zebrane dzięki tej inicjatywie zostaną przeznaczone na kursy zawodowe dla wychowanków domów dziecka.

Testy Gallupa, szkolenia i warsztaty

Jednym z pierwszych kroków, aby postawić właściwą diagnozę umiejętności jest test Gallupa, czyli metoda identyfikacji wrodzonych talentów. W efekcie, poprzez test można określić 34 talenty, z których 10 jest najważniejszych i dominujących. Osoby, które je wykorzystują działają najefektywniej. Po diagnozie talentów i umiejętności prowadzone są szkolenia w formie ćwiczeń i warsztatów, by określić predyspozycje zawodowe oraz wybrać właściwy kurs zawodowy. Poprzez testy Gallupa oraz codzienny kontakt z podopiecznymi w domu dziecka można zdiagnozować, w jakim kierunku konkretna osoba może i powinna się rozwijać. Późniejsze szkolenia i warsztaty uwalniają potencjał młodzieży. – twierdzi Monika Krzyżanowska, założycielka Fundacji One Day. I dodaje: Dzięki tym działaniom, młodzi ludzie mogą się skupić na konkretnym kierunku rozwoju, zdobywając zawód, o jakim marzą. Znajdują pomysł na swoje życie oraz wiarę, że im się uda. Potrafią słuchać i realizować cele. Dokonują świadomych wyborów i ponoszą ich konsekwencje.

Jak polecieć z Wrocławia do USA?

0

Mamy do dyspozycji bezpośrednie połączenia do największych europejskich portów przesiadkowych, jak Amsterdam, Paryż, Frankfurt i Warszawa. Dzięki temu do Nowego Jorku lub Chicago dolecimy z Wrocławia w ok. 12, do Miami w 14, a do Los Angeles w 15 godzin.

Lot z Wrocławia do USA

Turyści wybierający się do Stanów Zjednoczonych od 11 listopada nie potrzebują już wizy, co zachęca do odwiedzenia tego kraju. Podróż z Wrocławia ułatwia również fakt, że do dyspozycji mamy bezpośrednie połączenia do ośmiu dużych portów przesiadkowych, skąd można polecieć do kilkudziesięciu miast w USA, w tym oczywiście do najważniejszych metropolii, jak Nowy Jork, Los Angeles, Houston, Chicago, Boston, Miami czy San Francisco.

– Pasażerowie wrocławskiego lotniska mają do wyboru kilku globalnych przewoźników i bardzo dużą liczbę połączeń za ocean, tylko z jedną przesiadką i krótkim czasem transferu. Dzięki temu podróż można zaplanować łatwo i w dogodnych dla siebie terminach. Mówiąc obrazowo, Wrocław nigdy jeszcze nie był tak blisko Stanów Zjednoczonych – mówi Dariusz Kuś, prezes Portu Lotniczego Wrocław.

Przesiąść się możemy np. w Amsterdamie, skąd operują holenderskie linie KLM, albo w Paryżu (lotnisko Charles’a de Gaulle’a), który jest portem bazowym Air France. Dodajmy, że te linie działają w aliansie, łącząc swoje oferty (można więc w jedną stronę polecieć przez Amsterdam, a wrócić przez Paryż). Np. przez Amsterdam polecimy, oprócz największych metropolii, również do Las Vegas, Minneapolis/St. Paul czy Salt Lake City.

Do największych hubów na świecie należą również Frankfurt i Monachium, porty bazowe Lufthansy, która również ma bardzo rozwiniętą sieć połączeń do USA. Np. przez Frankfurt polecimy m.in. do Filadelfii, Seattle, Phoenix czy do Nowego Orleanu. Przesiąść się na samolot na trasie transatlantyckiej możemy też w Kopenhadze (SAS), Zurychu (SWISS), Düsseldorfie (Lufthansa) i oczywiście w Warszawie (PLL LOT oferuje bezpośrednie połączenia do Miami, Chicago, Nowego Jorku, Los Angeles i San Francisco).

Od 30 marca do listy dostępnych z Wrocławia portów przesiadkowych dojdzie jeszcze Oslo-Gardermoen – nowe połączenie do najważniejszego międzynarodowego portu stolicy Norwegii otwierają linie Norwegian. To flagowe norweskie linie lotnicze, sytuujące się w dziesiątce największych w Europie (pod względem liczby przewiezionych pasażerów). Przez Oslo możemy polecieć do 13 amerykańskich miast. W kwietniu ceny za podróż z Oslo np. do Chicago rozpoczynają się od 601 zł, od 608 zł do Nowego Jorku i od 697 zł do Los Angeles*.

Przykładowe połączenia z Wrocławia do USA

Podajemy łączny czas podróży w jedną stronę

Nowy Jork przez Amsterdam: 11 godz. 20 min (transfer 1 godz. 10 min)
Nowy Jork przez Frankfurt: 12 godz. 15 min (transfer 1 godz. 50 min)
Nowy Jork przez Paryż: 12 godz. 20 min (transfer 1 godz. 25 min)
Los Angeles przez Monachium: 14 godz. 35 min (transfer 1 godz. 55 min)
Chicago przez Kopenhagę: 12 godz. 15 min (transfer 1 godz. 30 min)
San Francisco przez Zurych: 15 godz. 25 min (transfer 1 godz. 45 min)
San Francisco przez Paryż: 14 godz. 40 min (transfer 1 godz. 15 min)
San Francisco przez Oslo: 14 godz. 35 min (transfer 2 godz. 25 min)
Atlanta przez Amsterdam: 12 godz. 15 min (transfer 50 min)
Houston przez Frankfurt: 13 godz. 35 min (transfer 1 godz. 15 min)

Włos włosowi nierówny. Jak dbać o cienkie i delikatne kosmyki?

0

Grube, gęste i ciężkie albo wręcz przeciwnie, cienkie, delikatne i rzadkie. Za typ włosów w głównej mierze odpowiedzialne są geny, ale również nasze codzienne nawyki i decyzje. Odpowiednie środki do pielęgnacji, dobrze dobrana fryzura i zbilansowana dieta to klucz do ujarzmienia delikatnych i wrażliwych kosmyków oraz widocznej poprawy ich wyglądu.

Rozpoznanie, czy jest się posiadaczem grubych czy cienkich włosów nie powinno sprawić większych problemów, wystarczy dobrze przyjrzeć się pojedynczemu włosowi. Gruby włos przeważnie jest dość twardy i nieco szorstki w dotyku, natomiast cienki jest delikatny, elastyczny i błyszczący. Wiedza na temat typów włosów i odpowiadającym im cechom jest niezwykle przydatna. Dzięki temu możemy dobrać odpowiednie środki i metody pielęgnacji oraz fryzurę, by wydobyć z naszych kosmyków to co najlepsze.

Delikatna pielęgnacja

Cienkie i delikatne kosmyki to często spotykana cecha słowiańskiej urody. Nawet duża ilość włosów, w przypadku cienkich pasm, może sprawić wrażenie przerzedzonej fryzury. Powszechnym problemem, z którym zmagają się posiadaczki tego typu włosów, jest ich nadmierne przetłuszczanie, dlatego podstawą pielęgnacji cienkich kosmyków jest ich dobre oczyszczenie, które jednocześnie będzie delikatne. Do codziennego mycia włosów należy używać łagodnych produktów, które nie uszkodzą ani nie przesuszą wrażliwych kosmyków.

W przypadku cienkich włosów odpowiednie są delikatne i rzadsze w konsystencji eliksiry myjące, bogate w naturalne składniki. Eliksir myjący Czarna Orchidea od fryzjerskiego duetu: Tomasza Schmidt i Andrzeja Wierzbickiego to produkt, który doskonale sprawdzi się w pielęgnacji wrażliwych kosmyków. Wyciąg z 12 ziół zapobiega wypadaniu włosów i przeciwdziała łojotokowi, a prowitamina B5 nadaje włosom gładkość i blask. Na rynku kosmetyków pojawiła się również nowość – eliksir myjący Biały Lotos. – W naszym nowym eliksirze wykorzystaliśmy naturalne składniki, takie jak sok z aloesu, proteiny groszku i ekstrakt z pomidora, które sprawiają, że włosy są miękkie i odżywione. Biały Lotos to szampon pozbawiony SLS-u i SLES-u, dzięki temu dokładnie oczyszcza skórę głowy, nie podrażnia i nie obciąża kosmyków – mówi Tomasz Schmidt, mistrz koloryzacji, współzałożyciel marki kosmetycznej WS Academy.

Odpowiednie odżywienie delikatnych kosmyków

Cienkie i delikatne pasma charakteryzują się dużą elastycznością, dlatego często są przyklapnięte i nieestetycznie opadają. Efekt ten może potęgować nieumiejętne stosowanie odżywek lub używanie zbyt obciążających produktów. Właścicielki cienkich i delikatnych kosmyków powinny zrezygnować z masek, które sprawiają, że włosy są ciężkie i przylizane. Jeśli decydujemy się na odżywkę, powinniśmy ją nakładać jedynie na same końce, dzięki temu nie obciążymy włosów u nasady, a nasza fryzura będzie bardziej uniesiona. W miejscu gęstych odżywek warto zastosować delikatne produkty, które równie skutecznie nawilżą końcówki bez efektu obciążenia włosów. Świetnie sprawdzą się odżywki bez spłukiwania w formie sprayu lub olejku, takie jak odżywka 20 w 1 Poranna Rosa od WS Academy lub nowość – lekkie serum Czarna Orchidea z olejem makadamia, olejem konopnym i filtrami UV.

Sprawdzone fryzury

Pielęgnacja dostosowana do typu włosów to jedno, drugim ważnym czynnikiem, który wpływa na wygląd fryzury, jest dobranie odpowiedniego cięcia. Posiadaczkom cienkich i delikatnych kosmyków odradza się noszenia długich włosów. Najlepiej sprawdzą się fryzury o długości maksymalnie do ramion.

– Zdecydowanie złym pomysłem jest cieniowanie włosów, które sprawi, że cienkie kosmyki będą wyglądały na jeszcze rzadsze niż są w rzeczywistości, a takie cięcie dodatkowo osłabia końcówki i sprawia, że są bardziej podatne na rozdwajanie. Warto wybrać proste cięcia, dzięki którym włosy będą wyglądały zdrowo – mówi Andrzej Wierzbicki, mistrz fryzjerstwa, współzałożyciel salonów fryzjerskich i marki profesjonalnych kosmetyków do włosów WS Academy.

Dla kobiet o cienkich i delikatnych włosach fryzjerzy rekomendują takie fryzury, jak:

klasyczny lub asymetryczny bob,
fryzura pixie,
proste cięcie z grzywką.

W przypadku cienkich i delikatnych kosmyków pomocne może okazać się użycie produktów do stylizacji włosów. Dzięki nim fryzura nabierze objętości, a efektowne fale czy upięcia będą bardziej trwałe. Wybierając produkty do stylizacji, również należy pamiętać, by kosmetyki były delikatne i nie obciążały włosów. Pianka do włosów KREACJA oraz lakier FORMA od WS Academy to idealny duet do stylizacji cienkich i delikatnych włosów.

Odpowiednio dobrane kosmetyki, zdrowe nawyki i zbilansowana dieta oraz odpowiednia fryzura, najlepiej dopasowana przez specjalistę, nawet z cienkich i rzadkich włosów może wydobyć wszystko, co najpiękniejsze.

Odwołany lub opóźniony lot z powodu złej pogody. Jakie prawa mają pasażerowie?

0

Niekorzystne zjawiska pogodowe, zwłaszcza w okresie jesienno-zimowym, zakłócają pracę lotnisk. Czasem utrudnienia trwają wiele godzin i prowadzą do poważnych opóźnień  połączeń, a nawet ich odwoływania. Choć taka sytuacja z pewnością może być dla pasażerów źródłem stresu, to żaden podróżny nie powinien zostać pozostawiony sam sobie.

Transport lotniczy należy do najbardziej narażonych na wpływ czynników atmosferycznych. Zbyt silny wiatr, gwałtowna burza czy intensywna śnieżyca mogą skutecznie sparaliżować funkcjonowanie portu lotniczego na dłuższy czas. To z kolei dla przewoźników oznacza opóźnienia w realizacji połączeń i pretensje ze strony pasażerów.

Aura może przynieść zagrożenie m.in. ze strony obfitych opadów śniegu. W tym kontekście problem stanowi przede wszystkim bardzo słaba widoczność, utrudniająca starty i lądowania. Podobnie jest podczas mgły, która również może pojawić się nad lotniskiem. Mimo że porty lotnicze są wyposażone w coraz nowocześniejsze przyrządy, pozwalające na przyziemienie maszyn w skrajnie trudnych warunkach, nie wszystko zależy od infrastruktury naziemnej. Odpowiedni osprzęt musi posiadać również sam samolot, a ostateczną decyzję o lądowaniu zawsze podejmuje kapitan. Niekiedy skutkuje to przekierowaniem maszyny na lotnisko, nad którym panują korzystniejsze warunki atmosferyczne. Niedawno, w październiku br., taka sytuacja miała miejsce na warszawskim Okęciu – kilka samolotów z powodu mgły zostało skierowanych m.in. do portu w Katowicach.

Co dzieje się z pasażerami?

Kiedy maszyna nie może wylądować na docelowym lotnisku, oznacza to, że pasażerowie znajdą się co najmniej kilkadziesiąt kilometrów od planowanego miejsca przylotu. To mało komfortowa sytuacja, ale w takim przypadku podróżnych chronią przepisy, które uniemożliwiają pozostawienie go samemu sobie. – Zgodnie z prawem obowiązującym na terenie Unii Europejskiej, przewoźnik ma obowiązek zapewnienia wsparcia, chociażby w takich sprawach jak wyżywienie czy transport na docelowe lotnisko. Jeżeli między portami odległość nie jest duża, może to być alternatywny środek komunikacji, np. autokar. Podróżnym, którzy mieli zaplanowany transfer, a nie dotrą o odpowiedniej godzinie na samolot, przysługuje również prawo do skorzystania z hotelu. Operator musi także zadbać, by pasażer dotarł do miejsca docelowego w najszybszy możliwy sposób. Czasem powoduje to sytuację, w której dalsza część podróży realizowana jest przez konkurencyjnego przewoźnika – wyjaśnia Rafał Nawrocki, specjalista ds. obsługi pasażerów Portu Lotniczego Lublin.

Podobne prawa przysługują podróżnym, gdy z powodu złej pogody nie mogą rozpocząć lotu. Jeżeli opóźnienie jest większe niż trzy godziny, przewoźnik musi zapewnić swoim pasażerom bezpłatny napój i posiłek. – Gdy dojdzie do odwołania lotu lub jego znacznego opóźnienia, podróżujący mogą liczyć na pokrycie przez linię lotniczą kosztów noclegu, a także transferu na linii lotnisko-hotel-lotnisko. Operator zobowiązany jest również do zapewnienia możliwości kontynuowania podróży najbliższym, alternatywnym połączeniem – tłumaczy Rafał Nawrocki.

Zła pogoda a odszkodowanie

Co do zasady, jeżeli lot jest opóźniony o co najmniej trzy godziny, jego pasażerowie mogą ubiegać się o stosowane odszkodowanie. Trudne warunki atmosferyczne, które uniemożliwiają starty i lądowanie samolotów, zalicza się jednak do nadzwyczajnych okoliczności. A w świetle obowiązujących w Unii Europejskiej regulacji, przewoźnik nie jest zobowiązany do wypłacenia odszkodowania, gdy opóźnienie nie jest efektem jego zaniedbania. Oprócz złych warunków atmosferycznych, może to być np. strajk lub wybuch wulkanu, tak jak to miało miejsce w 2010 r. po erupcji na Islandii, która skutkowała zamknięciem przestrzeni powietrznej w wielu krajach Starego Kontynentu.

Używasz akumulatorów? Dowiedz się, jakie są metody na mróz

0

W niskich temperaturach każdy rodzaj akumulatora traci pojemność, przez co skraca się czas świecenia latarki. Spadki mocy dotyczą także baterii. Co robić, aby zminimalizować straty i przedłużyć żywotność źródeł energii?

Akumulatory podczas zimy

Nowoczesne akumulatory pozwalają latarkom czołowym i ręcznym świecić nawet kilkadziesiąt godzin bez przerwy. Czas świecenia zależy w dużej mierze od wybranego trybu pracy i czynników zewnętrznych – skraca się wraz ze zwiększaniem mocy światła lub wraz ze spadkiem temperatury powietrza.

Akumulatory i baterie w niskich temperaturach wyczerpują się znacznie szybciej. Trzeba wziąć to pod uwagę, planując jesienną lub zimową wyprawę pieszą bądź rowerową. Warto pamiętać także o kilku możliwościach postępowania zapobiegawczego oraz o zasadach konserwacji i przechowywania.

Przede wszystkim miejmy na uwadze, że każde źródło energii na mrozie traci pojemność. Dotyczy to wszystkich powszechnie używanych typów akumulatorów: litowo-jonowych, litowo-polimerowych czy żelowych. Baterie wszelkiego rodzaju również tracą moc w ujemnych temperaturach. – To zupełnie normalne – przyznaje Piotr Wychowaniec z Mactronic, firmy-lidera na polskim rynku oświetlenia przenośnego. – Wszystkie akumulatory przenoszone z temperatury pokojowej do niskiej notują spadki pojemności, a czas pracy urządzenia zmniejsza się na mrozie radykalnie. Nawet o kilkadziesiąt procent! Na rynku są wprawdzie specjalistyczne akumulatory, dopuszczające pracę w niskich temperaturach przy mniejszych spadkach pojemności, ale to bardzo droga technologia. W przypadku latarek bateryjnych można użyć konkretnych baterii litowych, które działają nawet w ‑ 20 stopniach. W ujemnych temperaturach mamy jednak ograniczone możliwości wydłużania czasu pracy – sugeruje ekspert.

Z ograniczeniami można sobie poradzić na wiele sposobów. Ekspert przypomina o latarkach czołowych z odpinanym zasobnikiem na baterię lub akumulator. Po odpięciu można go schować w wewnętrznej kieszeni kurtki lub w plecaku, gdzie jest cieplej niż na zewnątrz, a umożliwia to specjalny kabel. To dobry sposób na ochronę akumulatora przed stratą mocy i wydłużenie czasu pracy latarki w niskich temperaturach.

– Niektóre zasobniki posiadają czerwone światło sygnalizacyjne oraz wskaźnik poziomu naładowania wbudowanego akumulatora. Zimą przydają się również latarki czołowe z sensorem ruchu. Można je włączać i wyłączać nawet w grubych rękawicach – informuje ekspert z Mactronic.

Warto mieć również zapasowe źródło energii na wypadek rozładowania sprzętu. W ujemnych temperaturach nie wolno bowiem ładować akumulatorów, ponieważ taki proces wówczas im szkodzi. W przypadku latarek bateryjnych bez problemu uda się spakować kilka dodatkowych kompletów. – Nowym rozwiązaniem jest system DSS – zwraca uwagę Piotr Wychowaniec. – Wyposażone w niego latarki mogą być zasilane zarówno dołączonym do zestawu akumulatorem, jak i zwykłymi bateriami. Wymiana źródła energii jest wyjątkowo krótka i intuicyjna – podkreśla. Zapasowe ogniwa powinny być zawsze dobrze schowane i zabezpieczone. Trzeba chronić je przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi takimi jak woda i mróz.

Jeżeli latarka akumulatorowa leży nieużywana przez dłuższy czas, pamiętajmy o cyklicznym ładowaniu akumulatorów. – Należy zapobiegać procesowi samorozładowania, żeby przedłużać ich żywotność. Przykładowo nieużywane akumulatory żelowe polecam ładować co trzy miesiące – radzi ekspert.

Inną metodą prawidłowej eksploatacji i przechowywania to wyciąganie akumulatorów ze sprzętu. Akumulatory najlepiej przechowywać, gdy są naładowane w 40%. Przy takim poziomie naładowania dobrze znoszą przerwę w pracy. Natomiast gdy są regularnie używane, nie czekajmy, aż całkowicie stracą moc. Częste podładowanie korzystnie wpływa na ich pracę i żywotność. Akumulatory przechowujmy w suchym, nienasłonecznionym miejscu, w temperaturze pokojowej.

Powyższe zalecenia dotyczą wszystkich sprzętów, z których korzystamy na co dzień: latarek, smartfonów, powerbanków, nawigacji, tabletów, laptopów itp.

Nowe połączenie do Oslo i nowy przewoźnik we Wrocławiu

0

Norwegian, narodowe linie norweskie, otwierają połączenie z Wrocławia na główne lotnisko Oslo-Gardermoen. Pierwszy samolot na tej trasie wystartuje 30 marca 2020 roku.

Nowe połączenie lotnicze do Oslo

Pasażerowie zyskają bezpośrednie połączenie na najważniejsze, międzynarodowe lotnisko stolicy Norwegii – Oslo-Gardermoen. W ubiegłym roku ten port obsłużył ponad 28,5 mln pasażerów.

– Oslo-Gardermoen to ważny port przesiadkowy, jeden z największych w północnej Europie. Oferuje znaczną liczbę połączeń na trasach skandynawskich, jak również transkontynentalnych, w tym przede wszystkim do USA – mówi Dariusz Kuś, prezes Portu Lotniczego Wrocław.

Na nowej trasie do Wrocławia przewoźnik zapowiada dwa rejsy w tygodniu – w poniedziałki oraz piątki. – Dogodne terminy rejsów są dodatkowym atutem, zarówno dla pasażerów planujących krótszy wyjazd, jak i dalszą podróż. Można oczekiwać również znaczącego ruchu turystycznego z Norwegii na Dolny Śląsk – dodaje Dariusz Kuś.

Norwegian to flagowe norweskie linie lotnicze, sytuujące się w dziesiątce największych w Europie (pod względem liczby przewiezionych pasażerów), oraz nowy przewoźnik na wrocławskim lotnisku.

– Jesteśmy przekonani, że Skandynawia ma wiele do zaoferowania dla podróżnych z Polski – piękne krajobrazy, przyciągające miasta z ciekawą kulturą, mocną ekonomię, a także dostęp do naszej sieci dalekodystansowych połączeń, z kierunkami takimi jak Nowy Jork, Los Angeles czy Bangkok, żeby wymienić tylko kilka – powiedział Magnus Maursund, Senior Vice President Commercial Short Haul linii Norwegian.

Dodajmy, że można teraz skorzystać z ciekawych ofert na loty z przesiadką w Oslo-Gardermoen. Bilety są już dostępne w systemie rezerwacyjnym przewoźnika.

Nowe połączenie jeszcze rozszerzy możliwości podróżowania z Wrocławia, z przesiadką w jednym z hubów, na trasach dalekodystansowych. Pasażerowie mają w tej chwili do dyspozycji połączenia tego rodzaju do Amsterdamu (KLM), na główne lotnisko Paryża-CDG (Air France), do Frankfurtu i Monachium (Lufthansa), Düsseldorfu (Eurowings), Kopenhagi (SAS), Zurychu (SWISS) oraz sześć razy dziennie do Warszawy (PLL LOT).

Huawei wprowadza odświeżone wersje tabletów MediaPad M5 lite 10” i MediaPad T3

0

Huawei wprowadza na rynek nowe odsłony 10-calowych tabletów MediaPad M5 oraz MediaPad T3, opracowanych z myślą o osobach poszukujących mobilnego urządzenia do pracy i rozrywki. Nowe wersje tabletów posiadają większą pamięć wewnętrzną – odpowiednio 64 GB i 32 GB, którą można dodatkowo rozszerzyć za pomocą karty microSD.

Huawei MediaPad M5 lite 10” jest już dostępny w sprzedaży w rekomendowanej cenie detalicznej 1149 zł. Huawei MediaPad T3 10” 32 GB będzie można kupić w Polsce od 12 listopada. Rekomendowana cena detaliczna wersji Wi-Fi to 599 zł, natomiast wersji Wi-Fi + LTE to 699 zł.

Huawei MediaPad M5 lite 10”

Huawei MediaPad M5 lite 10” został opracowany z myślą o osobach, które poszukują mobilnego urządzenia do pracy i rozrywki. Wydajna bateria o pojemności 7500 mAh oraz mała waga urządzenia (zaledwie 475 g) sprawiają, że tablet może być niezawodnym urządzeniem do pracy, a także do komfortowego oglądania filmów czy słuchania muzyki w podróży.

Wyświetlacz Full HD o wysokiej rozdzielczości 1920 x 1200 pikseli oraz cztery głośniki zaprojektowane przez firmę Harman Kardon gwarantują wysoką jakość odtwarzania multimediów. Tablet został wyposażony też w innowacyjne, autorskie technologie dodatkowo wpływające na odbiór treści multimedialnych: Huawei ClariVu™ poprawiające jasność ekranu oraz system audio Huawei Histen 5.0, który zapewnia wielowarstwowy i przenikliwy dźwięk przestrzenny 3D.

Najnowsza wersja Huawei MediaPad M5 lite 10” została wyposażona w 64 GB pamięci wewnętrznej (którą można rozszerzyć za pomocą karty microSD – o 256 GB) oraz 4 GB pamięci operacyjnej RAM.

Huawei MediaPad T3 10”

Huawei MediaPad T3 10” to tablet opracowany z myślą o rodzicach z dziećmi, którzy przede wszystkim potrzebują lekkiego i poręcznego urządzenia m. in. do przeglądania Internetu oraz dla najmłodszych – do grania i nauki.

Urządzenie waży zaledwie 460 g i posiada obudowę z anodowanego aluminium. Najnowsza wersja urządzenia została wyposażona w 32 GB pamięci wewnętrznej (którą można rozszerzyć za pomocą karty microSD o 128 GB) oraz 2 GB pamięci RAM.

Dodatkową funkcją urządzenia, szczególnie przydatną dla rodziców, jest kącik dziecięcy. Umożliwia ona ustawienie poziomu kontroli rodzicielskiej i blokowanie dostępu do niechcianych treści oraz aplikacji.

Nowa odsłona tabletu będzie dostępna od 12 listopada w dwóch wersjach: Wi-Fi oraz Wi-Fi + LTE. Huawei MediaPad T3 10” w wersji LTE jest wygodnym rozwiązaniem dla osób podróżujących i spędzających czas poza miejscami, w których można korzystać z sieci Wi-Fi.

Dostępność urządzeń

Huawei MediaPad T3 10” 32 GB w wersji Wi-Fi w kolorze szarym dostępny będzie od 12 listopada w sieciach sklepów Komputronik, Media Markt, Neonet, RTV Euro AGD i x-kom, a także w sklepie Huawei Warszawa w centrum handlowym Westfield Arkadia oraz w oficjalnym sklepie internetowym Huawei – Huawei.pl.

Huawei MediaPad T3 10” 32 GB LTE w kolorze szarym dostępny będzie od 12 listopada w sieciach sklepów RTV Euro AGD.

Huawei MediaPad T5 lite 10” 64 GB w kolorze szarym dostępny jest już w sieciach RTV Euro AGD.

Olympus prezentuje nowy model aparatu

0

Kompaktowy, lekki i odporny na pył, zachlapania i mróz – to najważniejsze cechy nowego modelu aparatu OM-D E-M5 Mark III. Marka Olympus swój nowy produkt kieruje do średnio zaawansowanych użytkowników oraz entuzjastów fotografii.

Olympus

Olympus OM-D E-M5 Mark III to aktualizacja popularnego modelu aparatu z klasy średniej – E-M5 Mark II. Wszystkie podzespoły w OM-D E-M5 Mark III zostały zminiaturyzowane, dzięki temu Olympus stworzył najmniejszy i najlżejszy kompaktowy aparat w tej klasie produktów.

Nowy model aparatu został wyposażony w matrycę 20,4 MP Live MOS, szybki procesor obrazu TruePic VIII (stosowany w OM-D E-M1 Mark II) oraz wbudowany 5-osiowy system stabilizacji obrazu. Procesor w oparciu o analizę obrazu oraz na podstawie informacji o drganiach przekazywanych z czujnika żyroskopowego o wysokiej czułości precyzyjnie kontroluje jednostkę IS i pozwala przy użyciu obiektywu M.Zuiko Digital ED 12-40mm F2.8 PRO z ogniskową 40 mm uzyskać skuteczność do 5,5 EV.

Aparat został wyposażony w zaawansowane tryby, wśród nich m.in.:

·    Live Composite – pozwala nakładać na siebie wiele zdjęć wykonanych przy tym samym czasie otwarcia migawki i łączy tylko jaśniejsze sekcje, by zarejestrować smugi światła. Funkcja ta przeciwdziała prześwietleniu ujęcia, z którym mamy do czynienia przy długim czasie ekspozycji,

·    Pro Capture – umożliwia sfotografowanie trudnych do uchwycenia momentów, np. chwilę, w której ptak wzbija się do lotu. Po naciśnięciu spustu migawki do połowy aparat zapisze w buforze nawet 14 ostatnich klatek w pełnej rozdzielczości, a po naciśnięciu spustu migawki do końca – kolejne bieżące ujęcia. Oznacza to, że mimo naturalnego opóźnienia reakcji fotografa uda się zarejestrować obrazy obserwowane przed wciśnięciem spustu migawki do końca.

Nowy OM-D E-M5 Mark III jest kompatybilny z szeroką gamą obiektywów i akcesoriów systemu Mikro Cztery Trzecie (torby, lampy błyskowe, rejestratory dźwięku, mikrofony), bezpłatnym oprogramowaniem do obróbki i udostępniania zdjęć (Olympus Workspace) oraz instalowaną na smartfonach aplikacją Ol.Share.

Konstrukcja E-M5 Mark III przy zastosowaniu uszczelnianego obiektywu M. Zuiko jest odporna na pył, zachlapania oraz mróz, dlatego aparat sprawdzi się w każdych warunkach pogodowych.

OM-D E-M5 Mark III – z obiektywem M.Zuiko Digital ED 12-40mm F2.8 PRO lub z obiektywem M.Zuiko Digital ED 12-200mm F3.5-6.3 – będzie dostępny od połowy listopada w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej i srebrnej.

Wirtualna przymierzalnia ułatwia zakupy

0

Szybko, łatwo i wygodnie – wirtualne zakupy zyskują coraz większą popularność zastępując tradycyjne zakupu. Nieograniczony dostęp do produktów, personalizacja usługi, czy też swobodny wybór poszukiwanej rzeczy w domowym zaciszu zdecydowanie wygrywa ze żmudnym chodzeniem po zatłoczonych centrach handlowych. Dynamiczny rozwój branży e-commerce nieustannie zaskakuje nowymi technologiami umożliwiając klientom łatwe i przyjemne zakupy online.

Wirtualna przymierzalnia

Internetowe zakupy stanowią szczególnie idealne rozwiązanie dla zapracowanych i zabieganych konsumentów umożliwiając im zakupu z dosłownie każdego miejsca i o każdej porze dnia. Oszczędność czasu, uniknięcie długich kolejek, nieograniczony wybór oraz szybki przelew – to jedne z głównych zalet wirtualnych zakupów. Natomiast istnieje ryzyko co do naszych oczekiwań zakupionego produktu. Bywa, że nie zgadza się rozmiar albo artykuł nie pasuje do naszego stylu i typu urody.

Nowa technologia magicznego lustra (Magic Mirror) jest odpowiedzią na podobne dylematy wśród użytkowników wszelkiego rodzaju okularów. To, co jeszcze do niedawna wydawało się nierealne stało się możliwe. Narzędzie Magic Mirror pozwala na wirtualną przymiarkę okularów jeszcze przed podjęciem decyzji o ich zakupie. Za pomocą kamery internetowej lustro rozpoznaje nasz kształt twarzy i dopasowuje do niej odpowiedni model okularów. Dzięki temu natychmiast widzimy, jak dane oprawki komponują się z naszym typem urody.

Jedną z platform wykorzystujących magiczne lustro jest sklep internetowy eyerim. To największy optyk online oferujący markowe kolekcje okularów www.eyerim.pl. Proponuje ciekawe, niestandardowe wzory, pasujące do każdego stylu. Magic Mirror daje komfort, by dziesiątki, a nawet setki okularów przymierzyć w domowym zaciszu i sprawdzić zdecydowanie więcej opcji, niż w przypadku oferty nawet największego sklepu stacjonarnego.

Zakup okularów, zwłaszcza korekcyjnych nie jest łatwym orzechem do zgryzienia. Od soczewki zależy zdrowie naszych oczu, a od oprawek – nasz styl i codzienna prezentacja. Platforma eyerim wyszła swoim klientom naprzeciw, proponując autorską kolekcję eyerim collection. W ofercie znajdują się tysiące modeli do wyboru o różnych kształtach – od kwadratowych, przez kocie oczy, aż po okulary oversizowe. Soczewki są wykonane w technologii Hard Multi Xtra (twarda ekstra powłoka). Wszystkie produkty z kolekcji eyerim zawierają cenę soczewek. Jeśli jednak dany produkt nie spełni oczekiwań, można go zwrócić w ciągu 30 dni.